Dziś, w ramach cyklu Digital Storytelling, rozmawiamy z Panią Wiolettą Łabno, która w swojej codziennej pracy w Stowarzyszeniu Uratujmy Życie wykorzystuje internet i nowe technologie do opowiadania o jej misji i działaniach. Piszemy, jak wygląda uczenie się technologii i wprowadzanie ich w życie w organizacjach na polskim podwórku.

ngo

Proszę opowiedzieć trochę o organizacji. Czym się Państwo zajmują?

Wioletta Łabno: Głównym celem Stowarzyszenia Uratujmy Życie jest wspieranie badań nad lekiem na chorobę Sanfilippo, na naszej stronie można obejrzeć materiały na ten temat. Pomagamy też chorym dzieciom i ich rodzicom, ponieważ koszty rehabilitacji i leczenia są olbrzymie. Mam dwójkę dzieci chorych na Sanfilippo  i dlatego właśnie działam w tej organizacji.

Czy może Pani powiedzieć jakich narzędzi używają Państwo, by opowiedzieć o swojej organizacji i zachęcić ludzi i do angażowania się w sprawę?

Wioletta Łabno: Przede wszystkim internet – to jest podstawa. Tutaj pole do popisu jest ogromne, przede wszystkim przez portale społecznościowe. Próbujemy zaciekawić odbiorców różnymi formami przekazu informacji, również korzystając z digital storytelling.

Kto zajmuje się w Stowarzyszeniu organizowaniem przekazu tych informacji?

Wioletta Łabno: Mamy kilka osób, ale przede wszystkim to ja jestem osobą zajmującą się przekazywaniem informacji do internetu.  Zawodowo  zajmowałam się marketingiem, ale od 10 lat już nie pracuję, bo poświęciłam się opiece nad niepełnosprawnymi synami. W Stowarzyszeniu wszyscy  pracują pro bono, organizacja nie zatrudnia żadnych pracowników. Nie mamy więc właściwie żadnych kosztów, teraz jestem na przykład w biurze rachunkowym, które użycza nam pomieszczenia, bo nie mamy nawet własnego lokalu. Początkowo nikt nie zajmował się działaniem w internecie, nie potrafiliśmy robić grafiki, zajmować się obróbką materiałów wideo. Czekaliśmy jednak często miesiącami, żeby grafik się zlitował i zrobił nam ulotkę. Dlatego podjęliśmy decyzję, że trzeba poznać przynajmniej  podstawy i umieć sobie z tym wszystkim radzić.

Ciężko było się tego nauczyć?

Wioletta Łabno: W moim przypadku nie. Teraz programy są bardzo intuicyjne, tworząc  krótki film Digital Storytelling – wystarczy wrzucić  zdjęcia, wideo, podkład muzyczny i program sam właściwie wszystko dopasowuje, na przykład tempo zmieniających się zdjęć do muzyki.  A przy pojawiającym się problemie warto skorzystać z wyszukiwarki internetowej „wujek Google” jest zawsze dostępny,  można zapytać. Po za tym w internecie  jest dużo różnych poradników,  także wideo, które pomagają i na ich przykładzie  można się tego wszystkiego nauczyć . Naprawdę, nie trzeba być specjalistą, nie trzeba chodzić na szkolenia, wystarczy tylko połączyć się z internetem i napisać : „Jak zrobić to i to”. I odpowiedź sama się znajdzie.

Jak zmieniła się praca organizacji po tym jak zaczęli Państwo w przemyślany sposób korzystać z internetu?

Wioletta Łabno: Na pewno trafiliśmy od tamtej pory do wielu osób, nowych darczyńców i takich, które chciały nam pomóc. Zgłaszają się też młode osoby, które właściwie wchodzą na rynek pracy i chcą wspomóc nas swoją wiedzą, umiejętnościami i czasem.

A dzielą się Państwo zadaniami? Jedna osoba na przykład odpowiada za Facebooka, inna za stronę…

Wioletta Łabno: Tak, inaczej nie dalibyśmy rady. Tym bardziej, że wszyscy pracujemy zawodowo, mamy swoje problemy, swoje rodziny, w większości mamy chore, niepełnosprawne dzieci . Nie podoła się temu wszystkiemu i trzeba podzielić się obowiązkami.

Czyli kto dba o strategię zamieszczania informacji?

Wioletta Łabno: Mamy dobrego informatyka. On zawsze mówi nam od serca, co poprawić i jak to ma wyglądać. My widzimy to emocjonalnie, bo znamy dzieci. A on podchodzi do tego bardziej od strony zwykłego szarego Kowalskiego, który zajrzy na naszą stronę internetową i tego, co on będzie widział i czy zrozumie te wszystkie informacje. Takim przykładem jest nazwa choroby Mukopolisacharydoza która jest trudna do powtórzenia, czy zapamiętania dlatego specjalista doradził nam zmianę i używamy potocznej nazwy – choroba Sanfilippo. Potrzebna jest w organizacji taka osoba, która spojrzy na to z boku, bez tych wszystkich emocji. Ale staramy się robić jak najwięcej sami. Bo kto najlepiej zrozumie nasze potrzeby, problemy niż my sami?  My wiemy jaki mamy materiał, co z tego chcemy zrobić, jak to ma wyglądać, siadamy i robimy a specjalista tylko sprawdza lub nanosi poprawki. W ten sposób zaoszczędzamy wielu wydatków związanych z tworzeniem projektu od podstaw.

Zajmuje to Państwu dużo czasu?

Wioletta Łabno: Dużo czasu spędzić trzeba na wymyśleniu tego, jak coś zrobić, żeby zadziałało. Ale opłaca się. Bo dobry pomysł i ciekawy projekt to coś, co chwyci kogoś za serce, spodoba się a potem może przekaże znajomym. Mamy dużo fanów na Facebooku, wiele wyświetleń strony, więc wiemy, że te treści  w właściwy sposób trafiają do wielu osób.

A kto z Państwa dba o kontakt np z fanami na Facebooku?

Wioletta Łabno: Doszliśmy do porozumienia z firmą, która prowadzi nam stronę na portalu Facebook. Codziennie odpisuje i dba o to, aby cały czas krążyły informacje i były zamieszczane nowe posty. Na pewno sami nie dalibyśmy rady, bo trzeba być  w tym systematycznym i mieć codziennie nowe ciekawe, pomysły. Warto znaleźć taką firmę tym bardziej, że wiele z nich pomaga organizacjom oferując swoje usługi za darmo lub za symboliczną opłatą.

Jak współpracuje się z taką firmą?

Wioletta Łabno: Jeżeli w ogóle chodzi o zewnętrznych współpracowników – to naprawdę trzeba trafić na odpowiednią osobę. Stowarzyszenie  nie jest typową firmą, która prezentuje atrakcyjny produkt do sprzedaży. Trzeba potrafić się w tym odnaleźć. Ale da się znaleźć takich specjalistów, którzy  będą świetnie współpracować z organizacją  i zrozumieją nasze idee, problemy i to jak je „sprzedać”.

Kiedy Państwo robią film, przygotowują Państwo najpierw jakiś scenariusz, czy to wszystko jest raczej spontaniczne?

Wioletta Łabno: Raczej wcześniej planujemy jak to ma wyglądać i jaki jest nasz cel. Spotykamy się i myślimy jak można wykorzystać dane zdjęcia i materiały. Potem tworzy ten film jedna osoba – najczęściej ja się tym zajmuję.  Zazwyczaj jest wiele poprawek i w efekcie końcowym wychodzi zupełnie inaczej, ale zwykle planujemy ten ogólny zarys.

A co Pani zdaniem zyskuje organizacja prezentując siebie za pomocą filmów, zdjęć, historii poszczególnych osób?

Wioletta Łabno: Przede wszystkim można zaprezentować organizację, bo w jaki inny sposób można teraz trafić do odbiorcy? Wszyscy korzystają z internetu , który jest dostępny teraz nawet w zwykłym telefonie komórkowym. Portale społecznościowe np. Facebook i wykorzystanie go do przesyłania informacji wśród znajomych, polecania filmów, zdjęć – to jest wspaniała rzecz dla organizacji! Warto to wykorzystać. To nic nie kosztuje wystarczy kilka zdjęć, które sklejamy i powstaje opowieść. Trzeba pamiętać, aby były to filmy krótkie, żeby nie zniechęcić, ale zainteresować i pokazać, że to, co robimy, jest ważne. Przez te właśnie krótkie prezentacje szybciej trafiamy do wielu osób niż przez rozpisywanie się o naszej organizacji. Ale w takiej prezentacji video warto zamieścić informację gdzie można przeczytać więcej na dany temat jeśli kogoś to zainteresuje. Najważniejsze to trafić do takiej osoby z tą podstawową informacją o nas i ją zaciekawić.

Co warto powiedzieć organizacjom, które chciałyby korzystać z internetu w ten sposób, ale czegoś się obawiają?

Wioletta Łabno: Kiedy ja zaczynałam, miałam po prostu dość. Wielu grafików, z którymi mieliśmy do czynienia nie pracowało tak, jak powinno. W pewnym momencie powiedziałam: Nie. Ściągnęliśmy z internetu program do obróbki graficznej Adobe Photoshop, 30dniową próbną wersję, przetestowaliśmy go i stwierdziliśmy, że nie jest to aż takie trudne. Teraz mamy wykupioną pełną wersję oprogramowania firmy Adobe, właśnie z Programu Technologie.org.pl i świetnie to u nas działa. Teraz zamiast publikować całą galerię zdjęć z koncertu charytatywnego, mamy krótki, kilkuminutowy film, który to wszystko szybko prezentuje w ciekawy i atrakcyjny sposób. Naprawdę polecam to innym organizacjom, warto się tym zainteresować i poświęcić trochę czasu na nabywanie nowych umiejętności i wykorzystać nowe formy przekazywania informacji o naszej organizacji. Efekty przewyższają te minimalne koszty, a to dla każdej organizacji jest ważne. (autor: TechSoup)

ngo

Reklamy