Znacząco wzrośnie liczba kontraktów cywilnoprawnych przekształcanych w umowy o pracę – zapowiada Państwowa Inspekcja Pracy. Przyczynią się do tego wymogi związane z 13-złotową płacą minimalną.

kadry

Od 1 stycznia Państwowa Inspekcja Pracy sprawdza, czy firma płaci zleceniobiorcom i samozatrudnionym co najmniej 13 zł za godzinę i potwierdza ich czas pracy. Ma więc znacznie więcej okazji do kwestionowania kontraktów cywilnoprawnych i domagania się, aby firmy zastąpiły je etatami. Jeśli z dokumentacji dotyczącej godzin pracy będzie wynikać, że zleceniobiorca systematycznie wykonuje obowiązki w firmie, to inspektor nabierze podejrzeń co do zasadności stosowania umowy cywilnoprawnej zamiast tej o pracę. Jeśli dodatkowo ustali, że zatrudniony wykonuje powierzone mu zadania osobiście i pod kierownictwem zleceniodawcy, spełnione będą wszystkie przesłanki do przekształcenia kontraktów.

Roman Giedrojć, główny inspektor pracy, nie ma wątpliwości – dzięki wprowadzeniu nowych przepisów liczba przekształcanych kontraktów znacząco wzrośnie (patrz rozmowa). Przypadków takich będzie jeszcze więcej, jeśli dodatkowo zmieni się tryb przekształceń umów. PIP walczy o to od lat. Proponuje, aby postępowania sądowe w takich sprawach miały przyspieszony charakter.

Inspektorska praktyka

Teoretycznie nowelizacja ustawy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę, która wprowadziła 13-złotową stawkę godzinową dla zlecenio- i usługobiorców, nie zmieniła zasad ustalania istnienia stosunku pracy. Firmy nadal nie mogą zastępować umów o pracę cywilnoprawnymi, jeśli zatrudniony ma świadczyć obowiązki osobiście, w miejscu i czasie wskazanym przez pracodawcę oraz pod jego kierownictwem. Inspektor, który ustali, że w takich warunkach firma zatrudnia np. na zleceniu, może skierować do niej wystąpienie z wnioskiem o przekształcenie takiego kontraktu w umowę o pracę (nie jest ono wiążące, ale i tak pracodawcy, którzy nie chcą konfliktu z inspekcją, przekształcają w ten sposób kilka tysięcy umów rocznie). Ma też prawo złożyć pozew do sądu, aby ten ustalił istnienie stosunku pracy między stronami kontraktu cywilnoprawnego (tylko sąd może o tym wiążąco zdecydować).

– Nowe przepisy nie zmieniły tych zasad, ale ustawa o minimalnym wynagrodzeniu zmusza inspektorów do przyjrzenia się umowom cywilnoprawnym stosowanym przez firmę – tłumaczy Adam Kraszewski, radca prawny z kancelarii Gessel.

Na podstawie dokumentacji dotyczącej godzin pracy może okazać się, że np. zleceniobiorca codziennie przez osiem godzin wykonywał obowiązki w siedzibie firmy. To sugeruje, że spełnione mogą być trzy z czterech głównych przesłanek przekształcenia umów (czas i miejsce pracy oraz osobiste jej świadczenie). Zdaniem ekspertów nie ma to jednak decydującego znaczenia.

– Do udowodnienia pozostaje wciąż kwestia podporządkowania, której w żaden sposób nie modyfikuje ustawa o minimalnym wynagrodzeniu. Nie sądzę więc, aby liczba powództw o ustalenie istnienia stosunku pracy znacząco wzrosła – tłumaczy Adam Kraszewski.

Aby domagać się umowy o pracę, należy wykazać, że o miejscu, czasie i zasadach wykonywania obowiązków decyduje zatrudniający. Dokumentacja dotycząca godzin pracy może jedynie sugerować, że w danym przypadku mamy do czynienia z takim podporządkowaniem, ale o tym nie przesądza.

– Także wypłata wynagrodzenia w stawce godzinowej nie przemawia za tym, że podwładny powinien być zatrudniony na umowie o pracę. To popularny sposób wynagradzania osób na umowach cywilnoprawnych – dodaje Adam Kraszewski.

Będzie łatwiej?

W praktyce wiele będzie zależeć od postępowania samych inspektorów pracy.

– Wydaje się, że powinni skupić się raczej na sprawdzaniu, czy firma wypłaca 13 zł za godzinę wykonywania zlecenia lub świadczenia usług. Trzeba też podkreślić, że obecnie nie decydują oni o przekształceniu umów – zauważa Katarzyna Dobkowska, radca prawny i partner w kancelarii Raczkowski Paruch.

Dodaje, że zamiana umów rzeczywiście byłaby częstsza, gdyby to sami inspektorzy (a nie sądy) ustalali istnienie stosunku pracy.

Sama PIP postulowała taką zmianę od lat, ale wątpliwości budzi to, czy organ kontrolny nie nabyłby wówczas uprawnień konstytucyjnie przypisanych władzy sądowniczej. Dlatego GIP podkreśla, że nie jest konieczna tak radykalna zmiana przepisów. Wystarczy, że sądy byłyby zobligowane do wydawania orzeczeń w takich sprawach w przyspieszonym trybie.

– Przy rosnącym wpływie spraw z zakresu prawa pracy wydaje się to mało realne, ale nie można wykluczyć, że rządzący będą chcieli, aby ustalanie istnienia stosunku pracy odbywało się np. w postępowaniu nakazowym – zauważa Katarzyna Dobkowska.

To, że jest to mało prawdopodobne, wynika przede wszystkim z samego charakteru spraw o ustalenie istnienia stosunku pracy.

– Wymagają one najczęściej przesłuchania świadków, którzy potwierdzą fakt wykonywania pracy w konkretnych okolicznościach. A to wiąże się z odpowiednio wcześniejszym zawiadomieniem. W praktyce znaczące przyspieszenie trybu wydaje się więc niemożliwe – tłumaczy Adam Kraszewski.

szukasz-dobrego-programu-ksiegowego_

Advertisements